12–25 km w tempie konwersacyjnym. Jak nie dajesz rady gadać, to biegniesz za szybko. Kawa po wszystkim obowiązkowa.
Subklub pedau.club // est. pierwszej zimy bez roweru
Miało być tymczasowo, na zimę, żeby nie wyjść z formy. Trzy miesiące później połowa grupety ma buty na wymianę, a kalendarz startów jest gęstszy niż wyjazdowy.
Zaczęło się niewinnie. Listopad, ciemno o szesnastej, rower stoi w piwnicy, a na klubowym Discordzie ktoś rzuca: „idę se pobiegać, ktoś chętny?”. Zgłosiło się czterech. Wróciło czterech — co uznaliśmy za sukces organizacyjny.
Okazało się, że bieganie to taki interwał na trenażerze, tylko że nie możesz przestać pedałować, bo wtedy po prostu stoisz w lesie. Za to nie trzeba myć łańcucha, a cały sprzęt mieści się w jednej szafce.
Nie jesteśmy klubem lekkoatletycznym. Jesteśmy tymi samymi ludźmi co na szosie, tylko w krótszych spodenkach. Każde tempo mile widziane — liczy się to, że wychodzisz z domu.
12–25 km w tempie konwersacyjnym. Jak nie dajesz rady gadać, to biegniesz za szybko. Kawa po wszystkim obowiązkowa.
Interwały na bieżni. Każdy biegnie swoje tempo, ale cierpimy wspólnie i w tych samych odcinkach.
Najwolniejszy bieg tygodnia i jednocześnie najważniejszy. Regeneracja, plotki, plany startowe.





// ziarno, wysoki kontrast, ostry flesz — im mniej profesjonalnie, tym lepiej
Biegasz od lat? Super. Nie biegałeś nigdy? Jeszcze lepiej — zaczniemy od truchtu. Wystarczy, że wbijesz na naszego Discorda i powiesz cześć. Reszta dzieje się sama — zwykle zaczyna się od jednego czwartku.
Wbij na Discorda →